TOP

O mnie

autoimmunologiczne paleoWszystko zaczęło się gdy wynik gastroskopii wskazał na III stopień zaniku kosmków jelitowych, a ja poczułam się jakby ktoś wydał na mnie wyrok. Wiedziałam, że oznacza to celiakię czyli chorobę trzewną, ale nie miałam pojęcia, że czeka mnie prawdziwa rewolucja jedzeniowa. Na początek musiałam zorganizować swoje życie na nowo. Czekały mnie porządki w szafkach kuchennych, kupno nowych sprzętów do kuchni, 100% więcej czasu spędzonego na gotowaniu plus godziny czytania na temat glutenu i szczegółowe analizowanie składu produktów spożywczych, żeby nie przeoczyć glutenu pod żadną postacią.

Lekarz diagnozujący wydał mi jedno zalecenie – wyeliminowanie z diety produktów zawierających gluten. Żadnych innych wskazówek, pomocy w odbudowaniu jelita czy jakiejkolwiek próby zaleczenia tego stanu chorobowego. Mniej więcej w tym samym czasie postanowiłam przebadać również tarczycę z uwagi na rodzinne skłonności do problemów z tym organem. I znów wyniki nie były dobre. Przewlekłe zapalenie tarczycy – Hashimoto to była kolejna diagnoza skazująca mnie poranną dawkę euthyroxu. Zgodnie z zaleceniem przeszłam na dietę bez glutenu i tak trwałam na niej 9 miesięcy. Owszem poczułam się trochę lepiej, ale nadal daleko mi było do pełni zdrowia. Mój organizm nie funkcjonował tak jak bym tego chciała. Traciłam garściami włosy, miałam problemy skórne, wieczną anemię z niedoboru żelaza, przewlekłe zaburzenia ze strony układu pokarmowego, migreny, kołatanie serca, zamglony umysł, chroniczne zmęczenie, jedno poronienie na koncie, trudności z zajściem w ciążę i mogłabym nie wychodzić z łózka. Wiedziałam, że muszę podjąć jakieś dalsze działania, żeby zacząć żyć normalnie.

Kolejne wizyty u lekarzy i dietetyków nic nie pomogły. „Wystarczy, że nie będzie Pani jadła glutenu”, „Po co ma Pani eliminować kolejne produkty z diety skoro i tak nie je Pani już tylu rzeczy?” Wszyscy jak jeden mąż powtarzali w kółko to samo. Absolutnie żadnej próby zrozumienia pacjenta. Zaczęłam więc omijać lekarzy szerokim łukiem i wzięłam sprawy w swoje ręce. Szukałam informacji w internecie i tak udało mi się dowiedzieć, że jednak mogę sobie bardziej pomóc. Okazało się, że istnieją badania, suplementy, diety, które przyspieszą leczenie jelita. Natrafiłam na badania w kierunku nadwrażliwości pokarmowej IgG-zależnej i były one punktem zwrotnym w mojej walce o zdrowie. Po otrzymaniu wyników na największy panel składników pokarmowych dosłownie się załamałam. Na 271 przebadanych produktów, 89 z nich powodowało u mnie alergię pokarmową opóźnioną. Później wszystko potoczyło się szybko. Dieta eliminacyjna, doświadczony dietetyk, który słyszał o diecie paleo i łatanie cieknącego jelita. Już sama dieta eliminacyjna była dla mnie jak życiowe objawienie. Zaczęłam budzić się wyspana po 8 godzinach snu, miałam dużo więcej siły, zniknęło wiele objawów nieszczelnego jelita, czułam się jakbym zyskała nowe życie.

Gdy trafiłam do mojej dietetyczki, Pani Małgosi, otrzymałam jeszcze więcej pomocy, a także wyjaśnienia przyczyn mojego słabego samopoczucia. Dowiedziałam się, że choroby autoimmunologiczne lubią „chodzić parami”. I tak celiakia oraz Hashimoto to bardzo popularny zestaw. Potwierdziły się moje przypuszczenia, że dieta bezglutenowa nie wystarczy, aby sobie pomóc. Przede wszystkim musiałam wyeliminować z diety wszelkie ziarno, pod każdą postacią. Dodatkowo dostałam suplementy na gaszenie pożaru w jelitach czyli wyciąg z kurkumy, kwasy omega 3, witaminę D. Moje zdziwienie nie miało końca, gdy po 3 miesiącach pojechałam na narty i bez trudu mogłam zjeżdżać cały dzień ze stoków. Czułam się dosłownie jak nowonarodzona, a po 14 miesiącach diety przywitałam na świecie zdrowego synka. Nie ma chyba lepszego dowodu na skuteczność diety AIP. Obecnie nadal trzymam ścisła dietę, gdyż próba rozszerzenia jej skończyła się fiaskiem. Kiedyś spróbuję ponownie, ale skoro tak dobrze się na niej czuję, to chyba zmiana nie jest mi potrzebna. W końcu protokół to w 75% dieta składająca się z warzyw. Resztę stanowi białko, tłuszcze, skrobia i owoce. Czuję, że dostarczam organizmowi wszystkich potrzebnych składników pokarmowych.

Diagnoza choroby autoimmunologicznej stała się dla mnie dopiero początkiem fascynującej podróży po świecie zdrowego stylu życia. Upłynęło wiele miesięcy zanim doszłam do obecnego staniu rzeczy. Mam nadzieję, że moja historia będzie inspiracją dla innych osób, że pomoże komuś kto znalazł się w obliczu walki z chorobą autoimmunologiczną. Jeśli więc potrzebujecie wirtualnej porady, pocieszenia lub jakiegokolwiek wsparcia ślijcie maile. Diagnoza choroby autoimmunologicznej to nie koniec świata. Wręcz przeciwnie może się okazać pierwszym krokiem na drodze do uzdrowienia i zupełnie nowego, lepszego życia.